Boeing 767 z ponad dwustoma osobami na pokładzie lądował wczoraj awaryjnie na warszawskim lotnisku. Samolot, który wyleciał z Newark dotarł do Warszawy z uszkodzonym podwoziem. Boeing przez ponad godzinę krążył nad Warszawą, by ok. godziny 14.30 szczęśliwie wylądować.
Było to pierwsze w historii Okęcia lądowanie bez wysuniętego podwozia, jak zgodnie przyznają komentatorzy, perfekcyjne. Na ogromne brawa zasłużył pilotujący samolot kapitan Tadeusz Wrona (od wczoraj najpopularniejszym powiedzeniem związanym z lądowaniem jest fraza "lataj jak orzeł, ląduj jak Wrona"), jak również służby porządkowe i ratownicze, które przygotowały pas startowy na przyjęcie samolotu.